Zeznanie Salomona Hirschberga o pogromie w Tarnopolu

Protokół zeznań świadka1

[Read the English translation here.]

Dr Hirschberg Salomon, ur. 30.04.1903 r. w Tarnopolu, syn Dawida i Fryderyki z d. Goliger, zam. w Katowicach przy ul. Mickiewicza 2 m. 4, z zawodu adwokat.

Protokołował mgr Szternfinkiel Natan.

Niemcy wkroczyli do Tarnopola w środę dnia 2 lipca 1941 r. Po wkroczeniu w pierwszych dwóch dniach zachowywali się spokojnie i nie słyszało się o wypadkach przeciw Żydom.

Dnia 4 lipca 1941 r. około godziny dziesiątej rano rozległy się strzały karabinowe i równocześnie słyszałem okropne huki. Ukryłem się, jak również wszyscy mężczyźni z naszej rodziny – pozostały w mieszkaniu2 tylko kobiety. Przychodzili kilkakrotnie w tym dniu i następnych dniach SS-owcy, żołnierze Wehrmachtu, Ukraińcy z opaskami niebiesko-żółtymi i szukali mężczyzn. Jak słyszałem, odbyła się dnia 3 lipca 1941 r. narada wojskowych władz niemieckich przy współudziale miejscowych Ukraińców, w związku z którą postanowili pomścić śmierć więźniów znalezionych w stanie martwym w więzieniu tarnopolskim.

Już od dnia 3 lipca 1941 r. w godzinach rannych tłumy ludności udawały się do więzienia, by oglądać zwłoki dwudziestu kilku więźniów. Jakkolwiek wśród więźniów byli dwaj Żydzi, ludność miejscowa rozpowszechniała wiadomości, że „sprawcami śmierci więźniów są Żydzi, którzy wszyscy są komunistami”. Niektórzy Żydzi zostali uprzedzeni, jak się później dowiedziałem, przez osobistych przyjaciół Ukraińców o tym, że w dniu 4 lipca 1941 r. mają się zacząć represje przeciw Żydom.

Dnia 4 lipca o godzinie około dziesiątej rozpoczął się w Tarnopolu pogrom. Równocześnie na wszystkich prawie ulicach miasta, a szczególnie na zamieszkałych przez ludność żydowską, Niemcy i Ukraińcy zaczęli strzelać do przechodniów Żydów i do tych, którzy ratowali się ucieczką. Wchodzili również do domów i wyciągali Żydów z mieszkań. Część Żydów zaprowadzili do więzienia i kazali im tam rozkopywać piwnice w poszukiwaniu za szkieletami ludzkimi. Nad Żydami odkopującymi ziemię stali Ukraińcy i Niemcy, którzy bili ich przy tym kolbami i łomami żelaznymi. Żydzi musieli pracować bez wytchnienia, bez wody i pożywienia. Gdy ktoś na chwilę ustawał, został zmasakrowany na śmierć. Zabitych Żydów wynosili Żydzi na rozkaz Niemców na podwórze więzienne, gdzie układali trupy na stosie. Równocześnie Niemcy i Ukraińcy z miasta doprowadzali grupy Żydów na podwórze więzienne, gdzie rozstrzeliwali ich natychmiast po sprowadzeniu.

Komendantem policji ukraińskiej, która wspólnie z Niemcami przeprowadzała ten pogrom, był wtenczas niejaki Hołejko, były urzędnik Ubezpieczalni Społecznej, a później główny buchalter Obłzdrawu (Wojewódzki Wydział Zdrowia w Tarnopolu), liczący lat ponad 40. Zastępcą komendanta policji był aplikant adwokacki, którego nazwiska dziś nie pamiętam, zięć adwokata dr. Dymitra Ładyki, byłego posła na sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Dymitr Ładyka przemawiał przez radio bezpośrednio przed wybuchem wojny w 1941 r. z Krakowa, o ile sobie przypominam, i nawoływał do mordowania Żydów.3

Niezależnie od tego Niemcy i Ukraińcy prowadzili w czasie pogromu grupy Żydów do domu Majki przy ulicy Barona Hirscha i Rynku (dawniej szkoła Garfeina) i wewnątrz miarowo rozstrzeliwali. Nadto rozstrzeliwali Żydów wyprowadzonych z domu na pobliskich podwórzach i placach.

Ukraińcy, którzy brali udział w pogromie, rekrutowali się z miejscowych elementów, jak również z pobliskich wsi. Grupom, które wyciągały z mieszkań Żydów, byli pomocni miejscowi mieszkańcy, którzy wskazywali mieszkania żydowskie i miejsca, w których Żydzi ukrywali się.

W pierwszym dniu pogromu, 4 lipca 1941 r., zamordowano bardzo wielu Żydów. Wieczorem jednak tego dnia, na skutek interwencji jednego Ukraińca u władz niemieckich, którego nazwiska obecnie sobie nie przypominam, zwolniono z więzienia tych Żydów, których oprawcy nie zdołali zamordować.

Dnia 5 lipca pogrom trwał dalej w ten sam sposób. Wieczorem 5 lipca Niemcy i Ukraińcy wyprowadzili z więzienia pozostałych przy życiu Żydów do budynku Miejskiej Komunalnej Kasy Oszczędnościowej przy placu Sobieskiego i tam ustawili ich w rzędy i kazali stać na baczność przez całą noc. Gdy ktoś poruszył się, mordowali go w okropny sposób i dobijali łomami i kolbami. Często rozstrzeliwali swoje ofiary. Między wymienionymi był mój siostrzeniec Marceli Saphir, student politechniki. Poprzedniego dnia był on złapany do „pracy” we więzieniu, ale został wieczorem zwolniony i opowiedział siostrze mojej o tym, co wydarzyło się w więzieniu. Następnego dnia schwytano go ponownie i więcej nie wrócił.4

Trzeciego dnia pogromu, to znaczy 6 lipca 1941 r., Niemcy zaczęli organizować tak zwany Nationalrat, używając do tego celu dyrektora Szkoły im. Perla, Marka Gottfrieda. Mówiono, że po powstaniu Nationalratu ustanie pogrom, gdyż Nationalrat będzie pośredniczył między ludnością żydowską a Niemcami. Wedle wskazówek Niemców Nationalrat miał się składać ze stu osób. Listę Nationalratu ułożył Gottfried, w której podał on imiona i nazwiska oraz adresy inteligencji zawodowej zgodnie z zaleceniami Niemców.

Niemcy chodzili z listą dostarczoną przez Gottfrieda do wymienionych w niej ludzi celem ściągnięcia ich do Nationalratu. Szereg osób zgłosiło się dobrowolnie, uważając, że stanowisko członka Nationalratu zagwarantuje im bezpieczeństwo. Ponieważ większość osób wymienionych w liście bądź ukryła się, bądź też nie była już przy życiu, Niemcy sami kompletowali Nationalrat przez doprowadzenie innych Żydów schwytanych do pracy.

Już dnia 6 lipca 1941 r. zabierali też Żydów do najrozmaitszych robót, z których niektóre grupy ściągnęli do budynku przy ulicy 11 Listopada, gdzie zaczęło już wtenczas urzędować Gestapo.5 Niemcy przeprowadzili tam selekcję w ten sposób, że oddzielili inteligencję od robotników, uzależniając ten przydział do grupy przeznaczonej do Nationalratu od znajomości języka niemieckiego. Członków Nationalratu załadowali gestapowcy i SS-owcy na samochody ciężarowe i wywieźli ich w okolice cegielni przy ulicy Tarnowskiego. Po kilku tygodniach uzyskano zezwolenie na ekshumację zwłok tam pomordowanych członków tak zwanego Nationalratu w liczbie kilkudziesięciu.6 Większość z nich została żywcem pogrzebana, na co wskazywały między innymi następujące okoliczności: Kuzyn mój, inż. Izydor Hirschberg, ekshumowany, nie miał żadnego śladu przestrzelenia, układ zaś ust wskazywał na uduszenie.7 Dr Salomon Horowitz, adwokat z Tarnopola, pogrzebany został w pozycji stojącej z łopatą w ręku.8 Cały szereg innych osób posiadało również ślady uduszenia. Większość członków Nationalratu pomordowanych należała do inteligencji. Między nimi był również drugi mój kuzyn, Eliasz Hirschberg, student politechniki.9

Uratowało się z członków Nationalratu kilka osób, których Niemcy zwolnili „ze względu na starszy wiek”. Między zwolnionymi był autor listy Gottfried, nauczyciel Kapan10 i Luft, których Niemcy zwolnili jeszcze w Gestapo. Na miejscu kaźni zwolnili jednego Żyda pochodzącego z Berlina z uwagi na to, że pochodził z Niemiec, od którego mam powyższe wiadomości. Szczegółów nie chciał podać, twierdząc, że sceny mordowania były tak okropne, że nie jest w stanie mówić o tym. Niemcy ściągnęli członków Nationalratu i zamordowali ich w dniu 7 lipca 1941 r.

W dniu 8 lipca 1941 r. odbywała się nadal łapanka, przeważnie od więzienia, gdzie wedle podanego wyżej systemu mordowali Żydów. W dniu 9 lipca 1941 r. widziałem przez okno mego mieszkania kilka fur naładowanych trupami, które jechały w kierunku cmentarza. Koło każdej fury szli Żydzi z łopatami, eskortowali ich zaś Niemcy i Ukraińcy. Niektóre z tych fur zawieźli na stary cmentarz żydowski, resztę zaś na nowy cmentarz żydowski. Przy grzebaniu trupów oprawcy pomordowali niemal wszystkich Żydów, którzy grzebali swych współbraci. Żydzi ci zostali pomordowani w wielkiej mierze bez rozstrzeliwania, dobici łomami żelaznymi i kolbami.

W około dwa tygodnie później odbyła się częściowa ekshumacja zwłok Żydów pochowanych na starym cmentarzu żydowskim. Wydobyto stamtąd dwadzieścia kilka trupów, które przeniesiono i pochowano na nowym cmentarzu żydowskim.11 Ekshumację przerwano jednak na rozkaz Niemców, gdyż przypadkowo znaleźli się w Tarnopolu jacyś zapomniani oficerowie, którzy zainteresowali się tym i fotografowali trupy, groby masowe i zebrane rodziny.

10 lipca 1941 r. wyprowadzili Niemcy i Ukraińcy na cmentarz żydowski około 60  70 osób i pomordowali ich. Wśród nich był Max Faden12, Herman Bielfeld13, Rosenfeld (syn Mojżesza Lejba Rosenfelda)14, i inni.

Dnia 11 lipca zostałem złapany przez Ukraińca, który mnie z grupą innych Żydów oddał w ręce Niemca, który zaprowadził nas blisko więzienia i kazał nam czekać. Skorzystałem z chwili, gdy oddalił się, i uciekłem. Złapał mnie jednak, strzelał do mnie, ale jakoś chybił. Zaprowadził mnie na podwórze magistrackie, gdzie pracowali Żydzi. Ja również pracowałem cały dzień. Niemiec ten znęcał się nade mną, każąc mi czyścić klozety rękoma, nosić stukilogramowe paki i czyścić buty dla upokorzenia mnie.

Wieczorem zwolnili mnie, ale na nieszczęście znów po drodze do domu złapali mnie SS-owcy i wywieźli grupę innych Żydów na stary cmentarz katolicki, gdzie musieliśmy kopać czym kto miał, a ja gołymi rękoma, grób dla leżących tam trupów żołnierzy sowieckich. W końcu zostałem zwolniony do domu. Przy pracy SS-owcy bili nas czym popadło, kopali i nie dali przez chwilę wytchnąć.

Ukraiński Wydział Zdrowia rejestrował na podstawie zgłoszeń rodzin żydowskich ofiary pogromu. Cyfra zarejestrowanych przekroczyła 4000 (cztery tysiące) osób.15 Takie były skutki pogromu, który trwał od 4 do 10 lipca 1941 r. w Tarnopolu. Po 10 lipca 1941 r. w ciągu długiego okresu czasu niemal codziennie były ofiary wśród ludności żydowskiej.

Protokołował: mgr Szternfinkiel

Katowice, 20 lipca 1948 r.

Dokument opracował Jurek Hirschberg.

Read the English translation here.

See the translator’s comments here.

Uwagi

  1. Zeznania ocalałych Żydów. Spisano 20.07.1948 r. Hirschberg Salomon. Oryginał, rękopis 10 stron, język polski, 6 stron odpisu. Archiwum ŻIH. Sygnatura 301/3774. Film Nr N 0757.
  2. Rodzina mieszkała od 1911 roku we własnym domu przy ul. Szeptyckich 4.
  3. Dymitr Ładyka (1889–1945) był prawnikiem w Tarnopolu i działaczem partii ukraińskich w okresie międzywojennym oraz posłem na sejm w latach 1928–1935. Pod koniec II wojny światowej wyjechał do Niemiec, zginął w czasie bombardowania Drezna. Biblioteka Sejmowa, bs.sejm.gov.pl, nr 885.
  4. Marceli Saphir (1920–1941) był synem Fryderyki (1891–1943), siostry Salomona Hirschberga, i jej męża Hermanna Saphira (1887–1938), inżyniera w Tarnopolu.
  5. Komenda Gestapo w Tarnopolu mieściła się przy ul. Listopada – dawniej ul. 29 Listopada.
  6. Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie posiada w swojej kolekcji część zachowanych zapisów metrykalnych gminy żydowskiej w Tarnopolu, włącznie z cząstkową listą zapisów zgonów między 4 lipca 1941r. a 30 sierpnia 1942 r. Wśród tych zapisów jest 349 dotyczących zgonów między 4 a 10 lipca 1941 r. Mikrofilmy tych zapisów wchodzą w kolekcję Towarzystwa Genealogicznego Utah, Salt Lake City, Utah. GSU: mikrofilm nr 2405431, seria nr 3. Według tych zapisów 19 zwłok osób zamordowanych 7 lipca 1941 r. zbadano 14 sierpnia, a 18 zwłok 18 sierpnia 1941 r. GSU nr 204–222, 224–241.
  7. Izydor Hirschberg, zamieszkały przy ul. Tarnowskiego 23, w wieku 35 lat, płci męskiej, żonaty, zmarł 7 lipca 1941 r. nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 15 sierpnia 1941 r. GSU nr 205. Izydor Hirschberg (1906–1941) był synem Jakoba Scharje Hirschberga (1874–?), kuzyna Salomona Hirschberga, i jego żony Rebeki z d. Barbasch (1876–?).
  8. Salomon Horowitz, zamieszkały przy ul. 3 Maja 2, w wieku 49 lat, płci męskiej, żonaty, zmarł 7 lipca 1941 r. nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 15 sierpnia 1941 r. GSU nr 212.
  9. Eljasz Hirschberg, zamieszkały przy ul. Brücknera 12, w wieku 35 lat, płci męskiej, kawaler, zmarł 7 lipca 1941 r. nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 15 sierpnia 1941 r. GSU nr 211. Eliasz (Elijahu) Hirschberg (1922–1941) był synem brata Jakoba Scharje, Chaima Hirschberga (1888–1943), i jego żony Ester (1898–1943).
  10. Kapan, nauczyciel religii, został zastrzelony przez Hermana Müllera 18 kwietnia 1943 r. Zeznania ocalałych Żydów. Żaneta Sas. Archiwum ŻIH. Sygnatura 301/4196.
  11. Oględzin pośmiertnych 18 zwłok osób zamordowanych w ciągu pierwszych dni pogromu dokonano 21 lipca, 33 zwłok 23 lipca I 45 zwłok 25 lipca 1941 r. Mogły być między nimi zwłoki ekshumowane na starym cmentarzu żydowskim. GSU nr 75–92, 95–127, 128–173.
  12. Max Faden, zamieszkały przy ul. Podhoreckiego, w wieku 37 lat, płci męskiej, kawaler, zmarł 7 lipca 1941 nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 9 września 1941. GSU nr 270.
  13. Herman Bielfeld, zamieszkały przy ul. Kotlerewskiego 26, w wieku 39 lat, płci męskiej, kawaler, zmarł 7 lipca 1941 nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 9 września 1941. GSU nr 268.
  14. Wolf Rosenfeld, zamieszkały przy ul. Kotlerewskiego 26, w wieku 27 lat, płci męskiej, kawaler, zmarł 7 lipca 1941 nagłą śmiercią. Oględzin pośmiertnych zwłok dokonano 9 września 1941. GSU nr 269. Był to prawdopodobnie syn Mojżesza Lejba Rosenfelda.
  15. Rejestr ten nie wydaje się mieć związku z dokumentacją GSU.